Nowe oblicze J. K. Rowling

<h2>Zerwanie z przeszłością</h2> <p>Popularność bywa męcząca. Jeżeli na jej negatywne konsekwencje uskarżają się nawet mało znani celebryci, z pewnością radzenie sobi

Fantastyka to gatunek bardzo obszerny, bo pod płaszczem niezwykłych światów zwykle skrywa dodatkowe elementy charakterystyczne dla powieści obyczajowych, sensacyjnych, kryminalnych, a nawet historycznych. Dzięki temu jej miłośnicy mogą przebierać w całkowicie odmiennych historiach. W tym ogromnym zbiorze znajdują się perły, obok których po prostu nie da się przejść obojętnie. To pozycje kultowe, które po dziś dzień mają wielki wpływ na popkulturę oraz rzesze czytelników. Jedną z nich z cykl o Harrym Potterze autorstwa J. K. Rowling.

Matka światowego fenomenu

Wcale nie przesadzę, mówiąc, że John Ronald Reuel Tolkien jest dla fantastyki tym, kim Albert Einstein dla fizyki. Brytyjczyk walnie przyczynił się do rozpowszechnienia tego gatunku i z czasem stał się wzorem dla przyszłych pokoleń pisarzy. Kiedy jednak myślę o osobie, która wywindowała popularność powieści fantasy do niewyobrażalnego poziomu, do głowy od razu przychodzi mi Rowling.

Historia Harry’ego Pottera – młodocianego czarodzieja żyjącego we współczesnej Anglii – podbiła cały świat. Urzekła nie tylko najmłodszych czytelników, ale także nastolatków oraz dorosłych fanów fantastyki. Co zadecydowało o jej sukcesie? Dużą rolę na pewno odegrała świetna kreacja bohatera, z którym nie trudno było się utożsamić. Był to w końcu zwykły chłopiec (przynajmniej tak się postrzegał), który niespodziewanie przeniósł się do świata pełnego magii i przygód. Któż nie chciałby być Harrym? Uczyć się w szkole czarodziejstwa, brać udział w rozgrywanych na latających miotłach meczach Quidditch czy ważyć eliksiry? Pisarka dokonała czegoś fenomenalnego – zaczarowała cały świat.

Magia, czyli narzędzie codzienności

Rzucanie zaklęć kiedyś kojarzyło się głównie z mistyczną, pełną tajemnic sztuką. Brytyjska autorka odmieniła jej oblicze, uczyniła ją bardziej powszechną, choć nie odarła jej z pewnej ekskluzywności. Harry’emu daleko było do postaci Gandalfa, z pewnością nie posiadał on także umiejętności zbliżonych do legendarnego maga. Mimo to dla wielu czytelników stał się postacią ciekawszą, bo chętniej manifestował swoje magiczne zdolności.

U pisarki czary były czymś powszechnym, rzucanym ad hoc. Stały się elementem codziennych czynności, czymś zupełnie naturalnym. Przez to magia straciła nieco ze swej tajemniczości, ale akurat w tym wypadku wyszło to powieściom na dobre.

Podsumowanie

Cały cykl był nieco przystępniejszy niż przykładowy “Władca Pierścieni” czy nawet “Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa. Co ciekawe, z każdym kolejnym tomem dorastali nie tylko ich bohaterowie, lecz również fabuła. Ten rozwój stał się niemal symbolem dojrzewania, bo z czasem stawiał przed czytelnikiem coraz bardziej skomplikowane pytania natury moralnej czy ideologicznej. To jeden z wielu powodów, dzięki którym nazwisko Rowling jest dzisiaj stawiane właśnie obok Tolkiena i Lewisa.

Zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com

Czytaj dalej